Najnowsze Wpisy

linkologia.pl spis.pl

czesc!

co u Was? ja wczoraj i przedwczoraj mialam probne testy kompetencji. jejku... myslalam ze skonam. human nie tak zle ale matma... gorzej byc nie moglo. niedlugo ide do szkoly. dzisiaj na 10. fajnie nie? jestem chora wiec nie jade na basen. moze to i lepiej? i tak nie mam sily plywac. ostatnio moja klasa zrobila sie taka dziwna ze szok. nie wiem co te dzieci przezywaja. chyba maja jakis dziwny okres w swoim zyciu. wczoraj taka jedna sie  tak ubrala na ten test... masakra. czarne spodnie obcisle i gacie jej bylo widac. a kolesia moglaby rownie dobrze walczyc w sumo.

wczoraj bylam na treningu. niestety, nie cwiczylam. caly wolny czas w swieta mialam gips na nodze. to od tego skrecenia. podobno bylo dosyc powazne. ale oczywiscie ja jestem taka madra ze sobie sama ten gips sciagnelam. teraz mam jeszcze spuchnieta noge i boli. :( czy ta noga glupia nie wie ze ja chce juz trenowac???

jest 8:06. niedlugo kolezanka do mnie przyjdzie wiec zmykam sie ubrac w cos normalnego;)

pozdrawiam Was bardzo bardzo. buziaczki. papapa

:********************************************************************************************************

dextergirl : :

jejku... jak źle Komentarze (0)
20. grudnia 2003 11:45:00
linkologia.pl spis.pl

:(wczoraj na treningu zwichnelam kostke. gralismy w kosza.popchnal mnie jeden koles i upadlam na kant stopy. teraz mam ca spuchnit i boli. potem ide do lekarza. teraz mi sie nie chce. za bardzo mnie boli i nie ruszam sie sprzed kompa. straszne....... RATUNKU!!!!!

jejku... jak ja moglam sie zgodzic zeby chodzic z tamtym kolesiem, skoro czuje cos do innego? myslalam ze nam wyjdzie ale potem i tak zaczelam go olewac. to brat mojej kolezanki. nigdy wiecej nie przystane na taki zwizek. po co? bez sensu... koncze. napize cos potem.papa

dextergirl : :

linkologia.pl spis.pl

dzieki! :)Twoje opinie naprawde sa dla mnie cenne i prosze o wiecej ;-)

dextergirl : :

linkologia.pl spis.pl

*PuBapka [mierci*

 

 

 

        Z Dorot przyjazniBam si ju| od wielu lat. Zawsze trzymaBy[my si razem. Nawet w przedszkolu wszyscy uwa|ali nas za papu|ki nierozBczki. ZdarzaBy si sprzeczki, kBótnie, ale gniew mijaB nam bardzo szybko. Nie mogBy[my bez siebie wytrzyma. Midzy nami nie byBo |adnych tajemnic. ZnaBy[my wszystkie swoje sekrety. Razem omawiaBy[my wzloty i upadki, pierwsze miBo[ci, niepowodzenia. MiaBy[my jeszcze wiele innych, wspaniaBych kole|anek, ale to wBa[nie w swoim towarzystwie czuBy[my si najlepiej.

     :)Problemy pojawiBy si wraz z pój[ciem do nowej szkoBy. Odtd nie czuBy[my, aby BczyBa nas ze sob nierozerwalna wiz. Owszem, spotykaBy[my si niemal w ka|d sobot i niedziel. Nigdy tematy nam si nie wyczerpywaBy. My[laBam, |e nadal nie ma midzy nami |adnych tajemnic, jednak czuBam, |e wicej dzieli nas, ni| Bczy.

      Pewnego dnia dostaBam od rodziców pienidze. ByB to prezent na pitnaste urodziny. Pomy[laBam, |e nadarzyBa si dobra okazja, aby wybra si z Dorot do miasta. Dawno si nie widziaBy[my. Najpierw pomogBaby mi wybra jakie[ spodnie, a potem poszByby[my na pizz. Uradowana zadzwoniBam do przyjacióBki, jednak ona odmówiBa spotkania. MiaBa bardzo dziwny gBos. ChciaBam z ni dBu|ej porozmawia, spyta, co si staBo, ale odparBa, |e ma bardzo maBo czasu. ZaczBam si niepokoi. PeBna obaw, z nie najlepszym humorem poszBam do miasta z mam. OdwiedziBy[my wiele sklepów, ale nie mogBam wybra niczego dla siebie. CaBy czas prze[ladowaBo mnie dziwne przeczucie, |e z Dorot nie dzieje si nic dobrego.

      W koDcu udaBo mi si wybra spodnie. Humor nieco mi si poprawiB, ale zBe przeczucia nie odstpowaBy mnie ani na krok. Nagle spostrzegBam co[ bardzo niepokojcego. Nie chciaBam wierzy wBasnym oczom. Wzrok mnie jednak nie myliB. UjrzaBam Dorot w towarzystwie kilku starszych chBopców i dziewczyn, którzy cieszyli si w naszym mie[cie nie najlepsz opini. PrzyjacióBka zmierzaBa w moim kierunku. ByBa coraz bli|ej. ChciaBam si z ni przywita, ale minBa mnie z obojtn min, nie mówic nawet mojej mamie  dzieD dobry , co w jej przypadku byBo naprawd bardzo dziwne.

  PokBóciBy[cie si?- spytaBa mama. Nie wiedziaBam, co odpowiedzie. ByBam zszokowana takim zachowaniem Doroty. ZaczBam martwi si o ni jeszcze bardziej ni| dotychczas.

      Od tamtego wydarzenia minBo kilka dni. DzwoniBam do  przyjacióBki wiele razy. Za ka|dym razem jej rodzice o[wiadczali, |e nie ma jej w domu. Nawet wtedy, gdy dzwoniBam bardzo pózno. ByBam rozgoryczona. MiaBam |al do niej, |e zostawia mnie dla swoich nowych znajomych, nie poznaje na ulicy.  Od kole|anek z klasy Doroty dowiedziaBam si, |e bardzo czsto opuszcza lekcje. Có|... Nie oszukujmy si. Ona wcale nie bywa na zajciach! Ponadto, po|ycza od kole|anek pienidze, których nie oddaje. ZaczBa si gorzej ubiera, wyglda na przemczon i ma problemy w nauce. Moje obawy mnie przerastaBy. Wyobra|aBam sobie najgorsze rzeczy. Skoro wdaBa si w nieodpowiednie towarzystwo, to, kto wie, jak si to dla niej skoDczy... MijaBy dni, miesice. PróbowaBam nawiza z ni jaki[ kontakt. Nic nie przynosiBo rezultatu. Telefony pozostawaBy bez odzewu.

                  PrzyszedB dzieD, kiedy nagle poczuBam, |e znowu musz odwiedzi dawn przyjacióBk. Niestrudzona niepowodzeniami wybraBam si do Doroty. ByBa niedziela. WziBam ze sob ciasteczka domowej roboty i nowe zdjcia. O dziwo, zastaBam j w domu. W progu przywitaBa mnie mama Doroty. PowiedziaBa, |e jej córka ostatnio niezbyt dobrze si czuje, a rozmowa ze mn mo|e przynie[ jakie[ rezultaty. WeszBam do pokoju Doroty. Le|aBa w Bó|ku. Wszdzie porozrzucane byBy jej ubrania. ZnikBa wie|a, komputer, pByty, kasety i inne warto[ciowe przedmioty. Nie wiedziaBam, co si dzieje. Dorota spojrzaBa na mnie i... u[miechnBa si lekko. PowiedziaBa, |e musi ze mn powa|nie porozmawia. Ju| po chwili obejmowaBam j. Obie pBakaBy[my. WyznaBa, |e... zaczBa bra narkotyki. Nie wiedziaBa wcze[niej jak ma mi o tym powiedzie. ByBam pierwsz osob, której si zwierzyBa. Nie mogBam w to uwierzy. Moja przyjacióBka narkomank? Przecie| mama wielokrotnie stawiaBa mi Dorot za wzór. Czy mog jej pomóc? Je|eli tak, to jak to zrobi? BiBam si z my[lami...

       Wszystko zaczBo si od tego, |e poznaBa na dyskotece bardzo miBego chBopaka. ByB inny od tych, których znaBa z klasy, osiedla. MogBa porozmawia z nim o wszystkich swoich kBopotach, zmartwieniach. ZaufaBa mu. Kiedy zaproponowaB jej tabletk, która rozwizaBaby wszystkie szkolne i domowe kBopoty, wpBywowa Dorota zgodziBa si bez namysBu.

 Totalny odlot . Tak opisaBa pocztkowy stan swojego ciaBa po przyjciu narkotyku. PrzestaBa przejmowa si ocenami, nie musiaBa bez przerwy stara si, aby sprosta wymaganiom nauczycieli i rodziców. Krótko po tym, kiedy dostaBa kilka darmowych  prezentów od chBopaka, zaczBo jej tego brakowa, a uprzejmo[  przyjaciela si skoDczyBa. Zauwa|yB, |e ma Dorot w gar[ci. Szybko zmieniB swoje zachowanie. Dziewczyna byBa zrozpaczona. Zale|aBo jej na nim, a jednocze[nie coraz bardziej brakowaBo odskoczni od problemów. KupiBa dziaBk. Szybko skoDczyBy jej si wszystkie oszczdno[ci. Pamitam, jak Dorota opowiadaBa mi, |e kiedy uzbiera du|o pienidzy, a bdziemy wtedy starsze, pojedziemy na nasze wspólne wakacje. Biedna... StraciBa nawet marzenia... Po pewnym czasie zaczBa okrada rodziców. Zapracowani, nie[wiadomi problemów córki, nie zauwa|ali, gdy z portfeli zaczBy znika im banknoty. Ojciec, kierownik dobrze prosperujcej firmy, mógB pozwoli sobie na wiele wydatków. Dorota korzystaBa z tego. Wielokrotnie prosiBa go o pienidze na ksi|ki, opBaty w szkole, wycieczki klasowe. W koDcu zaczBa oddawa swoje rzeczy. Kiedy  nie przyjBa narkotyku, czuBa straszny ból. Nie miaBa ju| za co kupi dragów. Rodzice zaczli co[ podejrzewa, wic przestaBa prosi ich o pienidze na wycieczki, ksi|ki i inne  niezbdne rzeczy. Pseudoprzyjaciele dali odczu Dorocie, |e mo|e na nich polega...

Zaoferowali po|yczk. DostaBa od nich kilka dziaBek. Na zwrócenie dBugu miaBa nieograniczony czas, jednak znajomi prdko dali o sobie zna. Dzwoniono do niej, zaczto j nachodzi w domu. Dlatego wBa[nie nie podnosiBa sBuchawki, kiedy do niej dzwoniBam. BaBa si. Nie wiedziaBa, co robi. WiedziaBa tylko jedno: |e chce si jak najszybciej od tego uwolni.

        SiedziaBy[my wtedy z Dorot bardzo dBugo. Pierwszy raz od tak dawna rozmawiaBy[my ze sob szczerze. U[wiadomiBam sobie, |e tak bardzo bliska mi osoba ociera si o [mier. Na szcz[cie nie byBo za pózno. NamawiaBam Dorot, aby[my wspólnie porozmawiaBy o tym z jej rodzicami. Po pewnym czasie zgodziBa si. Rodzice zawiadomili policj, a przyjacióBka na dBugo trafiBa do szpitala. Nie mogBam nawet przyje|d|a w odwiedziny. Przez rok miaBy[my ze sob tylko telefoniczny kontakt. BrakowaBo mi jej...

        Lokalni dealerzy zostali zlokalizowani przez wBadze. Dorota wróciBa do zdrowia. Wyglda ju| teraz znacznie lepiej. Nigdy |adna z nas nie zapomni, co si staBo, lecz najwa|niejsze jest to, |e nadal mamy siebie. Nasza przyjazD przetrwaBa, wróciBy marzenia i plany na przyszBo[. Dorota miaBa wiele szcz[cia. Nie ka|demu narkomanowi udaje si wyj[ z naBogu. W tych trudnych chwilach bardzo wa|ne jest zrozumienie, wsparcie duchowe i pomoc bliskich. Nic bardziej nie dodaje chci do |ycia ni| nadzieja, |e po pokonaniu granicy naBogów, uzale|nieD, [mierci znajduje si nowa, lepsza przyszBo[ i mo|na j z kim[ podzieli. Pamitajmy o tym. Nie zostawiajmy tych, którzy nas potrzebuj. Nawet drobna pomoc, taka jak szczera rozmowa, danie komu[ poczucia bezpieczeDstwa i oparcia, mo|e ocali czyje[ |ycie. By mo|e dziki nam uda si wyswobodzi czyj[ dusz z puBapki [mierci...

 nie jest oparte na faktach autentycznych!!!

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

dextergirl : :

linkologia.pl spis.pl

Czy to, co przez tyle lat byBo dla nas tematem tabu teraz le|y w zasigu rki?

 

      Wczoraj, tj. 14.05.2033 w póznych godzinach wieczornych, w województwie ...........w mie[cie .............. wyldowaB prom kosmiczny istot pozaziemskich, które najprawdopodobniej przybyBy do nas z planety Mars. Zwiadczy o tym obecno[ czerwonego pyBu na obrze|ach statku. Naukowcy potwierdzili t tez poprzez porównanie próbek pyBu z tymi, które wcze[niej zebraBa sonda wysBana przez Amerykanów. Naszym reporterom udaBo si przeprowadzi wywiad ze [wiadkami tego niesamowitego zdarzenia. Oto, co udaBo nam si zanotowa:

- WidziaBem, jak pewien pojazd, zni|ajc si ku ziemi, zaczB ldowa na Placu Wolno[ci. WidziaBem wszystko z okna mojego domu. Maszyna byBa srebrnego koloru z czerwonym podwoziem (efekt czerwonego pyBu- przyp. red.). Wszdzie migotaBy kolorowe [wiateBka. Nie udaBo mi si zobaczy nic wicej, gdy| promieD lasera, który wydostaB si z pojazdu, sprawiB, |e straciBem wzrok. Nie wiem na jak dBugo.-PowiedziaB pan Marek Kowalewicz, 45-letni mieszkaniec .............. Pan Marek jest obecnie w szpitalu i czeka go operacja regeneracji nerwu wzrokowego. {yczymy mu szybkiego powrotu do zdrowia. Nastpn osob, z któr udaBo nam si porozmawia jest pani Maria Stefankowska. Pani Maria miaBa wicej szcz[cia ni| pan Marek, gdy| byBa ubrana w promieniochronny skafander, którego nie jest w stanie namierzy |aden radar.  PracowaBam wBa[nie w moim maBym laboratorium, gdy nagle usByszaBam potworny huk.. WyjrzaBam przez okno. Moim oczom ukazaB si ogromny statek kosmiczny z du| ilo[ci [wiateB, który o[wietliB caBe nasze osiedle. Na pocztku pomy[laBam, |e s to jakie[ wiczenia wojskowe, lecz zaraz u[wiadomiBam sobie, |e |adne wojsko nie zgodziBoby si na ldowanie w miejscu, gdzie stoi ogromna fontanna, na któr nasze miasto zbieraBo fundusze przez ponad 15 lat. Z promu wyszBo pi dziwnych postaci. W ogóle nie przypominaBy mi tych, które widziaBam w ksi|kach o UFO. MiaBy dBugie rce, dBugie, patykowate nogi i olbrzymie gBowy bez uszu i ust. Tyle zd|yBam zauwa|y, kiedy nagle straszliwe zimno przeszyBo mnie a| do szpiku ko[ci. WróciBam do domu i dotd nie mog otrzsn si z tego co prze|yBam.-Zdobyte informacje s dla nas bardzo cenne, gdy| wicej osób nie zgodziBo si na rozmow z nami w obawie przed zemst ze strony istot pozaziemskich. Naukowcy z caBego [wiata zostali ju| powiadomieni o tej wizycie i kilku z nich jest ju| na tropie Marsjan. Musieli oni zdecydowa si na dBu|szy pobyt na naszej planecie. Kilku in|ynierów odwa|yBo si zbada wntrze statku pozostawionego przez przybyszów. Jak si okazaBo, po wej[ciu w atmosfer ziemsk uszkodzone zostaBy bazy danych w komputerach istot i musiaBy si one zdecydowa na ldowanie awaryjne. Teraz pod postaci zwykBych ludzi przemierzaj one nasz glob w poszukiwaniu zamiennych cz[ci do ich statku. Niestety, nie jeste[my jeszcze tak rozwinici pod wzgldem technicznym jak oni, wic chyba nie bdziemy mogli im pomóc. Nie musimy si niczego obawia ze strony naszych niezapowiedzianych go[ci. Bez specjalistycznego sprztu s oni bezbronni, a ci, którzy ich widzieli stwierdzili, i| nie maj przy sobie |adnej broni. Pan John Stephan z uniwersytetu w Californi próbowaB nawiza kontakt ze spotkanym przypadkowo Marsjaninem. StwierdziB, |e nie ma innej metody kontaktu z nimi, ni| posBugiwanie si biegle kodem binarnym.  To jest klucz do caBego kosmosu!- PowiedziaB pan John.

      Czy przy odrobinie szcz[cia przybysze spróbuj si z nami porozumie i opowiedz nam o swoim |yciu, kosmosie, gwiazdach i nieznanych nam planetach? A mo|e powinni[my si cieszy, |e statek kosmiczny wyldowaB wBa[nie na naszej planecie i mamy okazj prze|y jakie[ interesujce wydarzenie? Przecie| jeste[my pierwszym pokoleniem, które uwierzyBo, |e |ycie pozaziemskie istnieje naprawd i to wBa[nie my mamy szans pozna fakty. Naukowcy mog wreszcie odpowiedzie sobie na pytania, które drczyBy ludzko[ od tylu wieków. Czy uda nam si zaprzyjazni z tymi istotami? Pamitajmy, |e  Nic dwa razy si nie zdarza i nie zdarzy (...) , dlatego powinni[my u|y wszelkich sposobów na nawizanie jakiejkolwiek wizi z nimi, gdy| taka okazja mo|e si ju| nigdy nie powtórzy, co u[wiadamia nam WisBawa Szymborska w swoim wierszu  Nic dwa razy . A nawet,  je[li ta wizyta nie przyniesie nam |adnych korzy[ci, to pamitajmy, |e mamy nasz [wiat, który stoi otworem dla wszystkich, a zBe godziny mijaj. Po nich przychodz nowe, lepsze dni i nios nam nowe szanse i mo|liwo[ci. Nie zmarnujmy tego...

dextergirl : :

Kalendarz

pn wt sr cz pt so nd
2930311234
567891011
12131415161718
19202122232425
2627282930311

Ksiega gości

Księga gości

Kategorie postow

Brak kategorii

d-m | dziefczynka | gregory | maciek0441 | biuropunkt | Mailing